![]() |
|
[księga gwoździ] Preisner Niebieski Dżem Pink Floyd Wish You Were Here Eric Clapton Layla Deep Purple Smoke on the Water, Child in Time Led Zeppelin Whole Lotta Love, Kashmir Raz Dwa Trzy .reżyseria: Andy [c] .zasilanie: blog.pl .kolorował: Majster |
2012-01-29 Dziadek Józef Dziś minęło 30 lat od Jego śmierci. Sporo mu zawdzięczam - choćby takie drobiazgi, że na ścianie przy biurku, przy którym piszę te słowa jest fotografia roju pszczół, i to, że wczoraj w pudełku z narzędziami podczas walki z regałami znalazłem Jego starą suwmiarkę... Za dużo wzruszeń. Przepraszam - zacytuję samego siebie sprzed lat, z początku tego bloga: ==== Jego zdjęcie stoi na moim biurku wśród innych zdjęć i szpargałów. Dziadek jest na nim w mundurze wojskowym z dystynkcjami kaprala. Przystojny mężczyzna bardzo porządnie uczesany z modnym wówczas wąsikiem typu szczoteczka. Zdjęcie ma typowy brązowy koloryt tamtego czasu. Zastanawiam się ile Dziadek miał wtedy lat – dwadzieścia, najwyżej trzydzieści – zdjęcie ma z siedemdziesiąt lat. Tak, Dziadek miał bogate życie, był żołnierzem (ułanem w Wilnie), policjantem w Kołomyi (miał przysłowie - „inteligent z Kołomyi”), kolejarzem – przez lata był zawiadowcą na pewnej małej, ale ważnej stacyjce (do dziś Tata wspomina jak Dziadek wbrew Bardzo Ważnym Kolejowym Przepisom „trzymał” pociąg, a Babcia oczywiście jeszcze była w mieszkaniu cała w proszku :)). Był także pszczelarzem – pierwsze ule „zainstalował” już 1937 roku na tej właśnie stacji. I zajmował się tymi owadami aż do śmierci. Miał wymówkę (Babcia – świeć Panie nad jej duszą - nie miała łatwego charakteru) – latem nie znosił miejskiego smrodu, chorował na astmę i uciekał z miasta właśnie do swojej pasieki blisko tejże stacji. To on nauczył mnie pszczelarki (nasiąkłem tym cywilizacyjnym gównem i boję się, że trochę zapomniałem co kiedy i jak, ale jeśli pszczoły w ogóle przetrwają to będzie to moje zajęcie na emeryturze, chociaż z pięć uli). Pamiętam smutek pasieki po przeprowadzce (na skutek skargi jakichś kretyńskich podróżnych trzeba było ją przenieść dalej od torów, do dziś jak widzę w autobusie reakcje spanikowanych ludzi na zbłąkaną i wystraszoną pszczołę patrzę z niesmakiem, przecież te mądre owady nie kąsają bez powodu!). Przygarnęliśmy wtedy tam jakiegoś osieroconego królika. A Dziadek doprowadził tę pasiekę z moją malutką pomocą do porządku. Nie był chyba zbyt wykształcony (co to znaczy?), do dziś słyszę jego mruczenie „drei und zwanzig” podczas liczenia, ale był mądrym człowiekiem, nie taką pseudomądrością mierzoną jakimiś tam kwitami (choć rozumiał wartość wykształcenia, cieszył się gdy dostałem się na studia). To, że umiem trzymać młotek, kombinerki i wiertarkę (tak Dodo, wiertarkę!) to jemu zawdzięczam. Choć Dziadek był z gatunku tych, którzy pracowicie majselkiem wykuwali dziurę w ścianie, a winklem uprzednio wyrysowywali linię. :)) Potrafił być porywczy, ale w pracy był bardzo spokojny. Ile to razy pszczoły pocięły mnie jak diabli (najlepszy był początek sezonu, ze dwa razy spuchłem od ukąszeń nie do poznania), Dziadek nigdy nie zakładał do pracy rękawic (tak jest wygodniej), coś tam zgarnął delikatnie i było po herbacie... To prawda, że pszczoły znają swojego gospodarza, z nimi trzeba spokojnie, choć zdecydowanie. Pamiętam wdrapywanie się na drzewo po uwieszony rój i niesamowite uczucie, gdy trzymasz w rękach kuszkę z 60 tysiącami rozbzykanych i rozzłoszczonych mądrali! Albo bieg przez łąki i chaszcze za lecącym rojem i uparte dzwonienie, aby usiadły (chętnie przeczytałbym doktorat o wpływie dzwonienia pszczelarzy na siadanie roju pszczół!). Do dziś pamiętam zapach dymu z podkurzacza i gdy widzę gdzieś spróchniałe drewno mam chęć zabrać je, bo może się przydać do podkurzania. Pamiętam spokojny marsz na stację do pociągu po całym dniu pracy, gdy podkarmione pszczoły spokojnie mrucząc żegnały dzień. Pamiętam jak zbieraliśmy owoce dzikiej róży z jakiegoś bezpańskiego krzaka, było z nich świetne wino z dodatkiem miodu (chyba dostałem ukradkiem smarkacz do spróbowania). Jeszcze po latach w piwnicy w domu rodzinnym wraz z rodzicami dogrzebaliśmy się do osiemnastoletniej (!) propolisówki produkcji Dziadka (propolis to kit pszczeli mający lecznicze właściwości). Była ekstra! Gdy przyjechał jeden Dziadek do drugiego Dziadka (gdzieś w czasach wczesnego Gierka) po degustacji wina w piwnicy Dziadek nr 1 postanowił, że czym chata bogata i udał się w kierunku kredensu, gdzie stała jakaś ziołowa wódeczka przywieziona z wyprawy do NRD (he he kto to pamięta gdy otwarto granice do naszego zachodniego sąsiada). Dziadkowie degustowali, ale coś im ten szwabski trunek nie smakował. Zgodzili się obaj, że to słabe. Słyszę jeszcze jak powtarzają: Tak, Józef, to słabe. Nie wiedzieli, że połowę tego napitku Babcia wespół zespół z Mamą opróżniły i aby zatrzeć ślady przestępstwa beztrosko uzupełniły braki ... zwykłą kawą zbożową (pasowała kolorystycznie)! W styczniu minie dwadzieścia lat jak Dziadek umarł na moich rękach... Andy | godzina 11:14:27 skomentuj
(2)
2012-01-27 Ciekawe, co tam u moich meneli...
Andy | godzina 13:16:12 skomentuj
(4)
2012-01-24 Nuudy, panie, nudy Regały, wkręty, kartony, materac, deski, raszpla, colsztok i glaspapier, kołki, wiertarka, pardon, bormaszyna, odkurzacz. Pralka, ciepła woda, zimna woda. Klucze. Sznurek! PS. Na pocieszenie czytam Figesa Tragedię narodu. Rewolucję rosyjską 1891-1924. Trzecia książka tego autora, którą czytam, pisze naprawdę nieźle (nie tylko dlatego, że wplata historie tzw. zwykłych ludzi miotanych wielkimi wichrami historii)... Andy | godzina 13:46:48 skomentuj
(10)
|
Ślepy tor z klunkrami Stacja Libiąż Abfahrt! Wąskotorówki rzondzom!!! Bitefight Klikejta tutaj wątek kolejowy Wydział Kolejnictwa Alma Mater Rzygalensis Farewell, miss Iza! dworce starej Warszawy Hobo blues nie dbać o bilet.. kolej na smutno i wesoło (wypadki i żargon) historia kolei dojazdowych i wąskotorowych paluchem po mapie ... kolei wąskotorówki smutek tropików... kolei ginący świat wąskotorowy blog parowozy z Wolsztyna jedyne w Europie... smętarz dla blogów adam_ski duch lot0279 fiolka Tedy uklad gale lumpiata puchaty Variatkowo Studia nad 1% czemu tak mało? ;) Pomorska korzenie Domowy Okruszek pycha ogladactwo strachy na wróble blogin mój tajny nie robię a kuku fociarz Lost in time pticy fotolog from warschau terry tor (pod specjalnym nadzorem) Klaudio blogowa książka kucharska Warto zajrzeć Hohensalza Dawny Inowrocław Architektura kościoły, parki, zamki i inne ciekawe duperele Wola histerycznie moja Wola Dukielszczyzna zdjęcia, zachęta do podróży tam Rowerzyści forum warsiaskie Korona Gór Polski NEW! Pamiętanie peerelu Jidysz lebt! ! ייִדיש לעבט SJESTA muzyka świat(ł)a Rowerkiem po Toskanii antydepreśniak pierwszoklaśny Warszawa nieodbudowana historyczny spacerek Afryka dzika ostatnio odkryta Haiku Issy przeżyły huragan w Nowym Orleanie święte teksty (niektóre nie) Pierzaste (niekoniecznie węże) przedwojenna Warszawa durna lex sed lex biblioNETka mnisie modły z Ladakhu Biblijna strona Japoniców mnoho rzymski spacerek dictionary for users Zapiecek pyszna rupieciarnia Gazeta.jp Wiersze zamiast kolacji ;) fotografia i haiku haiku eksperymentalne i trochę teorii jakieś forum haikowe pyry w tytce szneki z glancem :)) GZIK! haiku abc czy cuś widoki ze szczytu Everestu! Pompeje ROWER - summa technologiae Toruń, byli czasy Matsuo Basho i inni Góry, góry! Sudety czytam blogi s. M.Chmielewska wikliniarka jedna Fanaberka w nowych szatkach! kabebe c pranie babcia-Małgosia ks. kapelan Leonardo Helena Hania mada tuv darc majster-bieda mjr-s dudi selwa Cela |
na rowerze w 2012 r.