[księga gwoździ]

Archiwum
2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec




Słucham (czasem):
Jan Krzysztof Kelus Ostatni proces z m.k.k.
Kennedy and the Kroke Band
Preisner Niebieski
Dżem
Pink Floyd Wish You Were Here
Eric Clapton Layla
Deep Purple Smoke on the Water, Child in Time
Led Zeppelin
Whole Lotta Love, Kashmir
Raz Dwa Trzy

Bracia mniejsi:
gryzu, gryz myszoskoczki
kicu, kic króliki
strzygu, strzygu uszami króliczymi
psiaki rozkoszniaki
hau, hau czeski fousek
ćwir, ćwir ptaki niebieskie
bze bze bzzzz! cały rój pszczół


.reżyseria: Andy [c]
.zasilanie: blog.pl
.kolorował: Majster

2012-01-29

Dziadek Józef


Dziś minęło 30 lat od Jego śmierci. Sporo mu zawdzięczam - choćby takie drobiazgi, że na ścianie przy biurku, przy którym piszę te słowa jest fotografia roju pszczół, i to, że wczoraj w pudełku z narzędziami podczas walki z regałami znalazłem Jego starą suwmiarkę... Za dużo wzruszeń. Przepraszam - zacytuję samego siebie sprzed lat, z początku tego bloga:

====
Jego zdjęcie stoi na moim biurku wśród innych zdjęć i szpargałów. Dziadek jest na nim w mundurze wojskowym z dystynkcjami kaprala. Przystojny mężczyzna bardzo porządnie uczesany z modnym wówczas wąsikiem typu szczoteczka. Zdjęcie ma typowy brązowy koloryt tamtego czasu. Zastanawiam się ile Dziadek miał wtedy lat – dwadzieścia, najwyżej trzydzieści – zdjęcie ma z siedemdziesiąt lat. Tak, Dziadek miał bogate życie, był żołnierzem (ułanem w Wilnie), policjantem w Kołomyi (miał przysłowie - „inteligent z Kołomyi”), kolejarzem – przez lata był zawiadowcą na pewnej małej, ale ważnej stacyjce (do dziś Tata wspomina jak Dziadek wbrew Bardzo Ważnym Kolejowym Przepisom „trzymał” pociąg, a Babcia oczywiście jeszcze była w mieszkaniu cała w proszku :)). Był także pszczelarzem – pierwsze ule „zainstalował” już 1937 roku na tej właśnie stacji. I zajmował się tymi owadami aż do śmierci. Miał wymówkę (Babcia – świeć Panie nad jej duszą - nie miała łatwego charakteru) – latem nie znosił miejskiego smrodu, chorował na astmę i uciekał z miasta właśnie do swojej pasieki blisko tejże stacji. To on nauczył mnie pszczelarki (nasiąkłem tym cywilizacyjnym gównem i boję się, że trochę zapomniałem co kiedy i jak, ale jeśli pszczoły w ogóle przetrwają to będzie to moje zajęcie na emeryturze, chociaż z pięć uli). Pamiętam smutek pasieki po przeprowadzce (na skutek skargi jakichś kretyńskich podróżnych trzeba było ją przenieść dalej od torów, do dziś jak widzę w autobusie reakcje spanikowanych ludzi na zbłąkaną i wystraszoną pszczołę patrzę z niesmakiem, przecież te mądre owady nie kąsają bez powodu!). Przygarnęliśmy wtedy tam jakiegoś osieroconego królika. A Dziadek doprowadził tę pasiekę z moją malutką pomocą do porządku. Nie był chyba zbyt wykształcony (co to znaczy?), do dziś słyszę jego mruczenie „drei und zwanzig” podczas liczenia, ale był mądrym człowiekiem, nie taką pseudomądrością mierzoną jakimiś tam kwitami (choć rozumiał wartość wykształcenia, cieszył się gdy dostałem się na studia). To, że umiem trzymać młotek, kombinerki i wiertarkę (tak Dodo, wiertarkę!) to jemu zawdzięczam. Choć Dziadek był z gatunku tych, którzy pracowicie majselkiem wykuwali dziurę w ścianie, a winklem uprzednio wyrysowywali linię. :)) Potrafił być porywczy, ale w pracy był bardzo spokojny. Ile to razy pszczoły pocięły mnie jak diabli (najlepszy był początek sezonu, ze dwa razy spuchłem od ukąszeń nie do poznania), Dziadek nigdy nie zakładał do pracy rękawic (tak jest wygodniej), coś tam zgarnął delikatnie i było po herbacie... To prawda, że pszczoły znają swojego gospodarza, z nimi trzeba spokojnie, choć zdecydowanie. Pamiętam wdrapywanie się na drzewo po uwieszony rój i niesamowite uczucie, gdy trzymasz w rękach kuszkę z 60 tysiącami rozbzykanych i rozzłoszczonych mądrali! Albo bieg przez łąki i chaszcze za lecącym rojem i uparte dzwonienie, aby usiadły (chętnie przeczytałbym doktorat o wpływie dzwonienia pszczelarzy na siadanie roju pszczół!). Do dziś pamiętam zapach dymu z podkurzacza i gdy widzę gdzieś spróchniałe drewno mam chęć zabrać je, bo może się przydać do podkurzania. Pamiętam spokojny marsz na stację do pociągu po całym dniu pracy, gdy podkarmione pszczoły spokojnie mrucząc żegnały dzień. Pamiętam jak zbieraliśmy owoce dzikiej róży z jakiegoś bezpańskiego krzaka, było z nich świetne wino z dodatkiem miodu (chyba dostałem ukradkiem smarkacz do spróbowania). Jeszcze po latach w piwnicy w domu rodzinnym wraz z rodzicami dogrzebaliśmy się do osiemnastoletniej (!) propolisówki produkcji Dziadka (propolis to kit pszczeli mający lecznicze właściwości). Była ekstra! Gdy przyjechał jeden Dziadek do drugiego Dziadka (gdzieś w czasach wczesnego Gierka) po degustacji wina w piwnicy Dziadek nr 1 postanowił, że czym chata bogata i udał się w kierunku kredensu, gdzie stała jakaś ziołowa wódeczka przywieziona z wyprawy do NRD (he he kto to pamięta gdy otwarto granice do naszego zachodniego sąsiada). Dziadkowie degustowali, ale coś im ten szwabski trunek nie smakował. Zgodzili się obaj, że to słabe. Słyszę jeszcze jak powtarzają: Tak, Józef, to słabe. Nie wiedzieli, że połowę tego napitku Babcia wespół zespół z Mamą opróżniły i aby zatrzeć ślady przestępstwa beztrosko uzupełniły braki ... zwykłą kawą zbożową (pasowała kolorystycznie)! W styczniu minie dwadzieścia lat jak Dziadek umarł na moich rękach...


Andy | godzina 11:14:27
skomentuj (2)
2012-01-27

Ciekawe, co tam u moich meneli...


smietnik_menele


Andy | godzina 13:16:12
skomentuj (4)
2012-01-24

Nuudy, panie, nudy


Regały, wkręty, kartony, materac, deski, raszpla, colsztok i glaspapier, kołki, wiertarka, pardon, bormaszyna, odkurzacz. Pralka, ciepła woda, zimna woda. Klucze. Sznurek!
PS. Na pocieszenie czytam Figesa Tragedię narodu. Rewolucję rosyjską 1891-1924. Trzecia książka tego autora, którą czytam, pisze naprawdę nieźle (nie tylko dlatego, że wplata historie tzw. zwykłych ludzi miotanych wielkimi wichrami historii)...


Andy | godzina 13:46:48
skomentuj (10)



Ślepy tor z klunkrami
Stacja Libiąż Abfahrt!
Wąskotorówki rzondzom!!!
Bitefight Klikejta tutaj
wątek kolejowy
Wydział Kolejnictwa Alma Mater Rzygalensis
Farewell, miss Iza! dworce starej Warszawy
Hobo blues nie dbać o bilet..
kolej na smutno i wesoło (wypadki i żargon)
historia kolei dojazdowych i wąskotorowych
paluchem po mapie ... kolei
wąskotorówki smutek tropików...
kolei ginący świat
wąskotorowy blog
parowozy z Wolsztyna jedyne w Europie...

smętarz dla blogów
adam_ski
duch
lot0279
fiolka
Tedy
uklad
gale
lumpiata
puchaty

Variatkowo
Studia nad 1% czemu tak mało? ;)
Pomorska korzenie
Domowy Okruszek pycha
ogladactwo
strachy na wróble
blogin mój tajny

nie robię a kuku
fociarz Lost in time
pticy
fotolog from warschau
terry tor (pod specjalnym nadzorem)
Klaudio
blogowa książka kucharska

Warto zajrzeć
Hohensalza Dawny Inowrocław
Architektura kościoły, parki, zamki i inne ciekawe duperele
Wola histerycznie moja Wola
Dukielszczyzna zdjęcia, zachęta do podróży tam
Rowerzyści forum warsiaskie
Korona Gór Polski NEW!
Pamiętanie peerelu
Jidysz lebt! ! ייִדיש לעבט
SJESTA muzyka świat(ł)a
Rowerkiem po Toskanii antydepreśniak pierwszoklaśny
Warszawa nieodbudowana historyczny spacerek
Afryka dzika ostatnio odkryta
Haiku Issy przeżyły huragan w Nowym Orleanie
święte teksty (niektóre nie)
Pierzaste (niekoniecznie węże)
przedwojenna Warszawa
durna lex sed lex
biblioNETka
mnisie modły z Ladakhu
Biblijna strona
Japoniców mnoho
rzymski spacerek
dictionary for users
Zapiecek pyszna rupieciarnia
Gazeta.jp
Wiersze zamiast kolacji ;)
fotografia i haiku
haiku eksperymentalne i trochę teorii
jakieś forum haikowe
pyry w tytce
szneki z glancem :)) GZIK!
haiku abc czy cuś
widoki ze szczytu Everestu!
Pompeje
ROWER - summa technologiae
Toruń, byli czasy
Matsuo Basho i inni
Góry, góry!
Sudety

czytam blogi
s. M.Chmielewska
wikliniarka jedna
Fanaberka w nowych szatkach!
kabebe
c
pranie
babcia-Małgosia
ks. kapelan
Leonardo
Helena
Hania
mada
tuv
darc
majster-bieda
mjr-s
dudi
selwa
Cela


8 km na rowerze w 2012 r.
1609 km 2011, 1294 km w 2010