Andy

czyli zapiski schizofrenika…

M. Olden: Krait
E. Niziurski: Żaba pozbieraj się! Czyli siedem obłędnych dni Tomka Ż.
K. Blixen: Listy z Afryki (1925-1931). Pod red. F. Lassona
E. Whittemore: Szanghajski cyrk Quina
K. Mroziewicz: Czas pluskiew
Z. Xianliang: Zupa z trawy. Dziennik z chińskiego gułagu
S. Lem: Solaris
E. Habibi: Niezwykłe okoliczności zniknięcia niejakiego Saida Abu an-Nahsa z rodu Optysymisów
S. Lem: Powrót z gwiazd
W. Szabłowski: Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji
D. Rosiak: Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista
J. Verne: Szkoła Robinsonów
L. Child: Nigdy nie wracaj
L. Child: 61 godzin
L. Child: Zmuś mnie
L. Child: Podejrzany
L. Child: Echo w płomieniach
L. Child: Elyta zabójców
S. Aleksijewicz: Cynkowi chłopcy (o Rosjanach w Afganistanie, dobre)
G. Kasparow: Nadchodzi zima. Dlaczego trzeba powstrzymać Władimira Putina i wrogów wolnego świata
J. Verne: Podróż do wnętrza Ziemi
S. Gawlikowski: Arcymistrzowie. Złota era polskich szachów (przeczytajcie koniecznie, piękny, zapomniany kawałek historii)
H. Malewska: Przemija postać świata (latami grzała u mnie półkę, najzupełniej niesłusznie, dobra powieść, no, odrobinę przegadana, no i o Amalasuncie też tam jest, kiedyś o niej pisałem, Malewska – szacooonek)
T. Harris: Milczenie owiec
P. Johnson: Historia świata (od roku 19171)
K. Laskowska: Rosyjskojęzyczna przestępczość zorganizowana. Studium kryminologiczne

e2-e4 c7-c5

6 komentarzy

Po raz drugi w życiu odwaliło mi na punkcie szachów. Pierwszy raz to było dawno temu – mam taki zeszyt z lat 1978-80 z zapisem różnych partii… Grałem głównie z nieżyjącym już wujem i z Tatą. Wuja przeważnie ogrywałem (była to szkoła cierpliwości, bo on był myśliciel i nawet ewidentnie przegraną partię ciągnął do końca licząc na jakiś mój błąd), Ojca tylko raz – był silnym szachistą – z kilka razy zremisowałem, a tak to dostawałem baty. Teraz zalogowałem się na jakimś ci serwerze i dawaj grać. Żre to kupę czasu i emocji bo gram na serio, jest ranking, gra się na czas i nie ma to tamto. Przegrane można poanalizować – dostaje się dane z tym co się schrzaniło i warto to poznać… Oczywiście są tacy niewyuczalni – grają stale tymi samymi metodami i dostają łupnia. No ale też mam przypadki szachowej ślepoty – najlepiej jak i przeciwnik też ją ma – hehe … No i mam w książkach jakieś partie arcymistrzów i innych gigantów no i zasuwam na 64 polach obrony sycylijskie i inne takie… A,  ustaliłem dane książki jaką Tata wygrał na jakimś konkursie szachowym – gdzieś zginęła – i odkupiłem ją – wydaną w 1954 roku, łza się w oku kręci. Oczywiście Botwinnik i Smysłow dominowali wtedy (wolę tego drugiego do dziś)…

A tutaj ciekawa nieszachowa sytuacja – wieża przytula się do lauferka, pewnie żeby od niej nie odchodził (nie widać tu tego, ale za daleko to on od niej nie może odejść, najwyżej o jedno pole dalej)…

wieza

„Ci którzy nie adopotują kotów, zgadzają się aby one umierały w schronisku. Bo umierają!”.

I sobie poszedłem na taki argument. I zastanawiam się czy wobec taaakich argumentów tam wrócić…

Kartka z podróży VI

1 komentarz

Escorial

Ćwiczta hiszpański, hombres: Real Monasterio de San Lorenzo de El Escorial Patrimonio Nacional (widok z góry Mount Albanos).

Tutaj opis, a tutaj zdjęcia

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2016 Andy Design by SRS Solutions

  • RSS