[księga gwoździ]

Official GOCC 2008 Auctions website. Buy or sell anything – you can also help this way
tybetwatch
Archiwum
2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec




Słucham (czasem):
Jan Krzysztof Kelus Ostatni proces z m.k.k.
Kennedy and the Kroke Band
Preisner Niebieski
Dżem
Pink Floyd Wish You Were Here
Eric Clapton Layla
Deep Purple Smoke on the Water, Child in Time
Led Zeppelin
Whole Lotta Love, Kashmir
Raz Dwa Trzy

Bracia mniejsi:
gryzu, gryz myszoskoczki
kicu, kic króliki
strzygu, strzygu uszami króliczymi
psiaki rozkoszniaki
hau, hau czeski fousek
ćwir, ćwir ptaki niebieskie
bze bze bzzzz! cały rój pszczół


.reżyseria: Andy [c]
.zasilanie: blog.pl
.kolorował: Majster

2010-02-07

Bunt więźniów II


Przedtem zdążyli przekazać jeszcze oddziałowym żądania, które były podstawą protestu. Domagali się poprawy warunków medycznych i warunków pracy, większych wypisek /szczególnie papierosów/ oraz zwolnienia z izolatki ukaranego.
Z relacji więźnia: "Byliśmy już na korytarzu. Ktoś doradził, aby moczyć ręczniki, pootwierać krany i zalać korytarz wodą na wypadek użycia gazów. Zaczęliśmy ustawiać barykady. Niektórzy przedarli sie do sąsiedniego pawilonu numer 6. Atanda strzelała już petardami ogłuszającymi, mierzyli też do nas z broni, ale nie strzelali. Jednemu z więźniów petarda pourywała place u rąk. Petarda wybuchła tuż obok mnie. Szpaler funkcjonariuszy próbował odciąć nam drogę do pawilonu 6. Ustawili się jak do "ścieżki zdrowia". Wszystkie sprzęty leżały na zewnątrz, przed pawilonami. Służba więzienna używała, oprócz petard, gazów łzawiących i wody. Więźniów z pawilonów 5, 6 i 7 udało się zgromadzić w szyku przed szkołą. Pułkownik z Bydgoszczy powiedział im, że rozmieszczą ich w salach szkolnych. Zagwarantował, że nic im się nie stanie, prosił, żeby nie niszczyć sprzętów."
Relacja innego więźnia: "Siedzieliśmy w sali i milczeliśmy z twarzami osmolonymi od gazu. Wielu było wśród nas rannych i poparzonych od petard. Funkcjonariusze pytali, czy ktoś nie potrzebuje pomocy lekarza. W salach było nas po czterdziestu. Około pierwszej w nocy znudzeni funkcjonariusze postanowili się zabawić. Jakiś porucznik upatrzył sobie małolata i zaczął do niego się zbliżać. Zdesperowany małolat przyłożył mu nóż i krzyknął: - Kurwo, jeszcze krok do przodu i trupem leżysz! Załagodził sytuację wspomniany pułkownik z Bydgoszczy, który kazał funkcjonariuszom wyjść. W nocy słyszeliśmy wybuchy petard".
Tymczasem pawilony 1, 2 i 3 nadal trwały zabarykadowane. Były atakowane petardami, gazem i wodą. Naczelnik wzywał do wyjścia przez megafony. Ci, którzy się złamali i wyszli, byli bici pałkami w szpalerze funkcjonariuszy. Reszta zabarykadowana na górnych piętrach przetrwała dwa dni. Potem sami otworzyli pawilony i wyszli.
Zanim to się stało, wybuchły pożary. Ogień na barykadach i w pawilonie 7 został prawdopodobnie wywołany petardami spadającymi na materace, stoły, szafki i łóżka. Doszczętnie spalono pomieszczenia wychowawców w pawilonach 2 i 5 - łącznie z aktami więźniów.
  
26 maja upłynął na przemian na sprzątaniu i biciu sprzątających więźniów z pawilonów 5, 6 i 7. Więźniowie z pawilonów 1, 2 i 3 w większości trwali jeszcze zabarykadowani. Szkło trzeba było ładować rękami na samochody. Więźniowie starali się ukryć krew z obawy przed posądzeniem, że sami się pocięli. Funkcjonariusze mścili się wkładając więźniom głowy do klozetów, każąc im się czołgać, całować buty. W niektórych celach więźniowie na widok wchodzącej atandy cięli się żyletkami. Wtedy najpierw ich bito, a potem dopiero byli wiezieni do lekarza.
Po buncie wstrzymano widzenia. Udzielano ich tylko tym więźniom, którzy nie mieli śladów pobicia. Rodzinom pobitych mówiono, że przewiezieni zostali do innych więzień. Wielu więźniów rzeczywiście wywieziono. W nowych miejscach byli przez pewien czas izolowani, aby inforamcje o buncie się nie rozeszły. Tak było np. w Białołęce, do której przywieziono 28 maja sześciu więźniów z Potulic.
Były ofiary śmiertelne. Jeden z więźniów, starszy wiekiem, udusił się dymem /w pawilonie 6/, a inny załamał nerwowo i 4 dni po zakończeniu buntu pociął sobie gardło, ręce i brzuch /w pawilonie2/.
Do zgniecenia buntu zostały użyte, oprócz służby więzienne miejscowej, posiłki z Torunia, Radomia i Gdańska.
Około 30 więźniów małoletnich pocięło się.
KOS nr 14 (122) z 30 lipca 1987 r., s. 6



Andy | godzina 14:23:34
skomentuj (1)
2010-02-05

Bunt więźniów (Potulice 1987)


Zakład Karny w Potulicach jest jednym z największych w Polsce. Powinno w nim przebywać 2 tys. więźniów w w zakładzie oraz tysiąc więźniów w ośrodku pracy. W zasadzie przeznaczony jest on dla skazanych z niskimi wyrokami /do 5 lat/ i do odbywania w nim końcówki kary. Ale we wrześniu 1985 roku utworzono tu także oddział dla więźniów młodocianych.
W ostatnim czasie więzienie trzeszczało w szwach. Były w nim cele, w których na 56 m [kwadratowych] przebywało jednocześnie 42 skazanych. Na jednego człowieka przypadało więc mniej niż 1,5 m [kwadratowego] powierzchni do życia. Ciągle wybuchały konflikty. Z byle powodu, a często bez powodu spadały na więźniów kary dyscyplinarne, za byle co pozbawiano "wypiski". Naczelnik potrafił w ciągu godziny ukarać 60 więźniów. Najczęstsza kara polegała na tym, że skutego kajdankami więznia prowadzono do dźwiekoszczelnej celi i tam - bito. Między służbą więzienną a więźniami rosło napięcie. Na początku maja próba ukarania jednego z więźniów wywołała gwałtowną reakcję. Cały pawilon /na siedem istniejących/ odmówił przyjęcia posiłków, nikt stamtąd nie wyszedł do pracy. Dopiero informacja władz więziennych, że kara została uchylona, sprawiła, że więźniowie przerwali protest.
25 maja 1987 pod nieobecność więźniów na polecenie oddziałowego starszy celi nr 21 w pawilonie 1 zrobił porządek w szafkach. Skutek tych porządków był taki, że oskarżono go o kradzież. Jeden z mieszkańców celi poszedł do oddziałowego domagając się zwrotu rzeczy. Niczego nie uzyskał, za to umieszczono go w izolatce i skrępowano pasem obezwładniającym. Dowiedziawszy się o tym , więźniowie z pawilonu 1 i 2 zażądali natychmiastowego wypuszczenia ukaranego. Kiedy kolega nie wracał, około godziny 18.30 zaczęli wyrzucać przez okna naczynia do jedzenia /tzw. "platery"/. W ich ślady poszli więźniowe z innych pawilonów. Relacja więźnia z pawilonu 5: "Słyszeliśmy tłuczone szkło. Jacyś chwycili za taborety i wybijali szyby. Niektórzy wdrapali się na dach szpitala. Kogutkowi mierzyli do nich z broni. Z korytarza słychać było obelgi pod adresem funkcjonariuszy. Oddziałowy zamknął drzwi cel na tzw. "antaby" - specjalne wzmocnienia. Potem uciekł z pawilonu. Podniósł się krzyk: - Jechać z klapami! Wyważyliśmy drzwi celi. Po upływie pół godziny wszystkie cele były otwarte".

KOS nr 14 (122) z 30 lipca 1987 r., s. 6
c.d.n.



Andy | godzina 14:03:21
skomentuj (4)
2010-02-03

Issa znowu


evening shadows--
rain pitter-patters
on my fan
Trzeba pomyśleć jak to spolszczyć... Z tym pitter-patter mam kłopot. 
Taki dźwięk jaki wydają stopy biegnącego dziecka... Klapią? Deszcz nie 
klapie, deszcz dzwoni nawet u Staffa. Czort wie... 
 



Andy | godzina 17:05:38
skomentuj (3)
2010-02-02

Z pamiętnika rowerzysty XLVII


Smutna emerytura
Smutno i zimno



Andy | godzina 14:52:01
skomentuj (7)



Ślepy tor z klunkrami
Stacja Libiąż Abfahrt!
Wąskotorówki rzondzom!!!
Bitefight Klikejta tutaj
wątek kolejowy
Wydział Kolejnictwa Alma Mater Rzygalensis
Farewell, miss Iza! dworce starej Warszawy
Hobo blues nie dbać o bilet..
kolej na smutno i wesoło (wypadki i żargon)
historia kolei dojazdowych i wąskotorowych
paluchem po mapie ... kolei
wąskotorówki smutek tropików...
kolei ginący świat
wąskotorowy blog
parowozy z Wolsztyna jedyne w Europie...

cwcc
adam_ski
duch
lot0279
fiolka
Tedy
uklad
gale
lumpiata
puchaty

Variatkowo
Studia nad 1% czemu tak mało? ;)
Pomorska korzenie
Domowy Okruszek pycha
ogladactwo
strachy na wróble
blogin mój tajny

robię a kuku (from time to time)
fociarz Lost in time
pticy
fotolog from warschau
terry tor (pod specjalnym nadzorem)
Klaudio
blogowa książka kucharska

Warto zajrzeć
Rowerzyści forum warsiaskie
Korona Gór Polski NEW!
Pamiętanie peerelu
Jidysz lebt! ! ייִדיש לעבט
SJESTA muzyka świat(ł)a
Rowerkiem po Toskanii antydepreśniak pierwszoklaśny
Warszawa nieodbudowana historyczny spacerek
Afryka dzika ostatnio odkryta
Haiku Issy przeżyły huragan w Nowym Orleanie
święte teksty (niektóre nie)
Pierzaste (niekoniecznie węże)
przedwojenna Warszawa
durna lex sed lex
biblioNETka
mnisie modły z Ladakhu
Biblijna strona
Japoniców mnoho
rzymski spacerek
dictionary for users
Zapiecek pyszna rupieciarnia
Gazeta.jp
Wiersze zamiast kolacji ;)
fotografia i haiku
haiku eksperymentalne i trochę teorii
haiku (3)
pyry w tytce
szneki z glancem :))
haiku abc czy cuś
widoki ze szczytu Everestu!
Pompeje
ROWER - summa technologiae
Toruń, byli czasy
Matsuo Basho i inni
Góry, góry!
Sudety

czytam blogi
wikliniarka jedna
Fanaberka w nowych szatkach!
kabebe
c
pranie
babcia-Małgosia
ks. kapelan
Leonardo
Helena
Hania
mada
tuv
darc
majster-bieda
mjr-s
dudi
selwa
Cela


{smscontact}