Andy

czyli zapiski schizofrenika…

Kilka lat temu napisałem, powiedzmy sceptycznie, o ‚kibicach’ Legii i Zagłębia, z którymi miałem wybitną nieprzyjemność wracać pociągiem. Podobne zdanie mam po odrobinę tylko mniej hardkorowej  podróży o pseudokibicach Widzewa… No i Bogu dzięki, że w tym pociągu była policja…

Wycieczka rowerowa zaczęła się od wizyty u majstra rowerowego (cud mniemany, że w sobotę po południu taki działa, kapitalizm ma swoje dobre strony). No bo beztrosko wycieczkowicz wyjął rower po roku nieużywania z piwnicy, próba dopompowania wykazała flak, kapeć, kichę, laczek… No topsze, ale wyruszyliśmy po dobrej godzinie. A tu powoli trza jechać, bo uczestniczka jedna ma stare, klasyczne Wigry z małymi kółkami więc nie chcę zostawić jej na szarym końcu. No i dzielnie nie narzeka, ale to jej pierwsza wycieczka po latach, no i jakby tu państwu dyplomatycznie powiedzieć… sempiterna boli. Pod koniec to już co 200 metrów stawała dla odpoczynku tejże najbardziej wrażliwej dla (niektórych) rowerzystów części ciała… A inni piją namiętnie jakby w Wyścigu Pokoju jechali. No i picie naprzemiennie z odpoczynkiem też co jakieś 300 metrów… I tak sobie człapiemy, nie żebym był demonem prędkości, ale tempo było hm … pogrzebowe. W końcu wszystko zostało wypite, a sklepu perfidnie nie ma – hłe, hłe perfidia kierownika wycieczki! Nawet specjalnie nie opieprzałem mojej wycieczki, bo spłoszę i zrażą się do roweru, a tu panie kaganek edukacji rowerowej trza uważnie nieść i nie mylić go z kagańcem… I użyłem określenia ‚wycieczka szkolna’ (trochę sobie wyobrażając co ma na głowie np. nauczycielka dziesięciolatków – jeszcze siusiu, skarżypyctwo, kuksańce między bachorami, rozłażenie się nie wiadomo gdzie) – a wycieczka spolegliwie zgodziła się z tym, że ‚my jesteśmy jak wycieczka szkolna’ ;-). Było fajnie, choć przejechaliśmy z 10 kilometrów nie osiągając celu (wieczorem nogi mnie bolały pewnie z powodu żółwiego tempa), no ale cóż – i taki czar dwóch kółek potrzebny. I sukces, bo wycieczka chce jeszcze ;-)
A gdzieś miałem takie zdjęcie, jak Franciszkowi poczta włoska podarowała rower na jakim jeżdżą tamtejsi listonosze, ucieszony był wyraźnie!

PS. A tutaj znalazłem inny rower dla Papieża – ekologiczny, dla zajętego starszego pana! :))

K. Rożnowska: Każdy może zabić. Wyznania zabójców
P. Kropotkin: Wspomnienia rewolucjonisty (bardzo dobre)
C. Lombroso: Tatuaż przestępcy (fragment działa Człowiek-zbrodniarz w stosunku do antropologii, jurysprudencji i dyscypliny więziennej)
A. Kaczorowski: Hrabal. Słodka apokalipsa
A. Sapkowski: Wieża Jaskółki
A. Sapkowski: Pani jeziora
N. Davies: Europa. Rozprawa historyka z historią
I. C. Kamiński, E.Łosińska: Skarga katyńska
Absurdy PRL-u. Antologia. Oprac. i przedmowa M. Rychlewski
J. Higgins: Bez litości
I. Ostachowicz: Noc żywych Żydów
Czym jest psychologia
M. Maleńczuk: Chamstwo w państwie (pan M. jedzie równo i po tych z prawej, i po tych z lewej)
J. Dukaj: Lód (ciekawe pomysły i język, warta grzechu)
A. Kuśniewicz: Strefy (dobre opisy przedwojennych Kresów, potem mocno takie sobie)
O. Pamuk: Dziwna myśl w mojej głowie (trochę się przekonałem wreszcie do Pamuka)
J. Piechowski: Symbol i mit w starożytnej Grecji
B. Sabela: Wszystkie ziarna piasku [o Saharze Zachodniej]
J. Patterson, M. M. Paetro: Ósma spowiedź
T. Manteuffel: Kultura Europy średniowiecznej (przed laty lepiej mi się podobała)
A. Mickiewicz: Pan Tadeusz
A. Steinsbergowa: Widziane z ławy obrończej (kawał historii Polski, o procesach rehabilitacyjnych po 1956 roku)
M. Kovač: Kryształowa sieć
A. Jelicz: Życie codzienne w średniowiecznym Krakowie (wiek XIII-XV)
R. Dugoni: Pan ławy przysięgłych
J. Patterson: Tropiciel
Był raz dobry świat. Z Janem Krzysztofem Kelusem rozmawia Wojciech Staszewski (ponownie po latach odczytana nie nudzi)
B. Freeman: Rozebrana
M. Robotham: Nocny prom
M. A. Jance: Morderczy reportaż

15 lat

5 komentarzy

dziś stukło tymu blogu!

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2016 Andy Design by SRS Solutions

  • RSS